maciek1

Partnerzy

podkarpacie

ustrzyki

zarszyn

 ebukowsko-jpg

izagorz-jpg

etyrawa-jpg

ekomancza-jpg

lesko

zarszyn

brzozow

wbieszczadach.net

wsanok

Zostań fotoreporterem

Zostań fotoreporterem ebesko.pl
Byłeś świadkiem zdarzenia? Masz zdjęcia, nakręciłeś film bądź napisałeś ciekawy artykuł i chcesz go opublikować? Bądź pierwszy i napisz do nas!

 

Kontakt z redakcją:

E-mail: redakcja@ebesko.pl

Tel. 502 920 384
Tel. 782 795 602
 

Zdjęcia

Internetowa galeria zdjęć Gminy Besko

Zapraszamy do wysyłania zdjęć na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

reklama

4 items tagged "Ob.Sesja"

Wyników 1 - 4 z 4

Ob.Sesja: Sam na sam z Piotrem Michalskim

Category: Szkoły wyższe
Utworzone: środa, 15, kwiecień 2015 12:41

Piotr Michalski – niespełna 21-letni sportowiec z Sanoka. Związany z łyżwiarstwem od najmłodszych lat. Wielokrotny Mistrz Polski Juniorów, medalista Pucharu Świata Juniorów, aktualny Wicemistrz Polski na dystansie 500 m, aktualny Akademicki Wicemistrz Świata na dystansie 1000 m. To tylko niektóre z jego osiągnięć, które można by długo wymieniać, a to dopiero początek jego seniorskiej kariery. Prywatnie roześmiany, pozytywnie nastawiony do życia, zakochany w motocyklach chłopak.

Sam na sam z Piotrm Michalskim

Jak to się stało, że związałeś się z łyżwiarstwem szybkim?

Piotrek: W szkole podstawowej mój nauczyciel wychowania fizycznego zaprosił mnie na treningi i jak się niewiele później okazało, został moim trenerem, bo spodobało mi się łyżwiarstwo, więc nie chciałem z tego rezygnować.

W którym momencie zorientowałeś się, że chcesz to robić „na poważnie”?

Nie było takiego momentu, w którym postanowiłem, że na pewno będę łyżwiarzem. Z czasem miałem coraz lepsze wyniki zdobywałem medale i dodatkowo musiałem konkurować z kolegami z klubu, więc to wszystko spowodowało, że chciałem cały czas być w łyżwiarstwie.

Czy nie ma chwil, w których chcesz to wszystko rzucić?

Jak chyba każdy sportowiec miałem chwilę zwątpienia, ale mijały, gdy pokonywałem kolejny rekord życiowy lub po prostu dobrze mi szło. Im później, tym więcej miałem do stracenia. A teraz, gdy jestem w kadrze, sytuacja się odwróciła. Często rezygnuję z rzeczy pozasportowych na rzecz łyżwiarstwa (m.in. musiałem zrezygnować ze studiów), co bywa frustrujące, ale na tym etapie nie dam rady już wszystkiego pogodzić.

Jak wygląda dzień sportowca? 

W ciągu dnia najczęściej są dwa treningi, a jakie to treningi, to zależy od pory roku. Jeżeli mamy możliwość jazdy na lodzie, to z tego korzystamy jak najwięcej, a oprócz lodu w lecie prawie codziennie jest jazda na rowerze na zmianę z treningami siłowymi i techniką. W zimie nie ma już takiego obciążenia, więc po porannym treningu na lodzie drugim treningiem jest trening aerobowy, pomagający się zregenerować. Pomiędzy treningami musimy zjeść i często też odbywamy krótką drzemkę, szczególnie w okresie przygotowawczym, kiedy organizm jest bardzo mocno zmęczony. Chwilę czasu dla siebie mamy po kolacji, ale przeważnie ten czas spędza się w pokoju albo na krótkich wyjściach czy na wspólnym relaksie, np. grze w darta.

Od tego sezonu trenujesz z kadrą narodową, w której znajdują się świetni łyżwiarze, m.in. Mistrz Olimpijski Zbigniew Bródka czy medaliści z drużyny Jan Szymański i Konrad Niedźwiedzki. Czy to Cię motywuje do dalszej pracy?

Na pewno motywowało na początku mojej pracy w kadrze narodowej. Było to niedługo po wspaniałych igrzyskach w Sochi i moją główną motywacją było pokazanie się z jak najlepszej strony i nieodstawanie od reszty grupy na treningach. Początki były bardzo ciężkie, ale wiedziałem, że muszę zacisnąć zęby i trenować, aż w końcu będę wszytko wytrzymywał. I tak się w końcu stało. Szybko robiłem postępy, czułem się silniejszy i to przełożyło się później na wyniki sportowe. Teraz już nie czuję się kimś gorszym od reszty i mogę trenować – no, prawie – jak równy z równym z chłopakami z kadry. 

Trenowałeś ostatnio w akademii łyżwiarskiej w Inzell pod okiem Jeremiego Wotherspoona, który jest legendą łyżwiarstwa. Jak było? Jaki on jest?

Trening w Akademii Łyżwiarskiej w Inzell pod okiem Jeremiego to była niepowtarzalna okazja. Mimo że wstępnie mieliśmy tam być z Arturem Nogalem tylko tydzień, to współpraca przedłużyła się na okres naszego pobytu razem Arturem Wasiem i właśnie z Jeremym, z którym mogliśmy we czwórkę trenować kolejny tydzień. Z Berlina pojechaliśmy na dwutygodniowy pobyt w Holandii, gdzie najpierw startowaliśmy w Pucharze Świata w Sprincie, a później w Mistrzostwach Świata na dystansach. Był to najlepszy okres w mojej sportowej karierze. Bardzo dużo się nauczyłem, a Jeremy okazał się bardzo ciepłym i sympatycznym facetem. Na każdym treningu panowała luźna atmosfera, a zarazem było bardzo profesjonalnie. 

Co robisz w czasie wolnym, kiedy chcesz odpocząć?

W wolnym czasie lubię „grzebać” w motoryzacji. Często spędzam długie godziny w garażu przy moim motocyklu albo przy samochodzie. Pozwala mi to zapomnieć o sporcie na jakiś czas i daje dużo radości, nawet jak czegoś nie mogę odkręcić i muszę się trochę podenerwować. Lubię też wsiąść na motocykl i pojechać przed siebie bez konkretnego celu. Jazda po bieszczadzkich drogach daje dużo radości i pozwala odpocząć. 

Kim chciałbyś być, gdybyś nie był łyżwiarzem?

Chciałbym móc spróbować swoich sił w motosporcie. Nie mam jednej ulubionej dziedziny motosportu. Najbardziej lubię wyścigi motocyklowe, drift oraz rajdy i wyścigi samochodowe. Możliwość profesjonalnej nauki któregoś z powyższych byłaby spełnieniem mojego małego marzenia. 

Jakie jest twoje największe zawodowe i prywatne marzenie?

Sportowo – zdobycie medalu olimpijskiego i ustanowienie rekordu świata, prywatnie – tajemnica! (śmiech).

Twój największy idol sportowy to…? 

Nie mam jednego idola, ale bardzo imponuje mi to, co zrobił i jaki jest Jeremy Wotherspoon, z którym miałem przyjemność pracować. Poza łyżwiarstwem wzorami dla mnie są Robert Kubica, Marcin Gortat, Krzysztof Hołowczyc. Bardzo lubię oglądać ich w akcji i podoba mi się to, co np. Marcin Gortat robi poza sportem.

Ostatnie pytanie: sportowy cel na najbliższe lata?

Zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie w koreańskim PyeongChang w 2018 roku.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i trzymam kciuki za Twój występ na najbliższych Mistrzostwach Świata w sprincie w Astanie. Powodzenia!

Dziękuję!

Maja Kustra

studentka kierunku PEDAGOGIKA

Tekst pochodzi z numeru 1(25)/2015 Magazynu Studenckiego „Ob.Sesja” wydawanego w PWSZ Sanok. Magazyn w wersji elektronicznej:

http://www.pwsz-sanok.edu.pl/zycie-studenckie/obsesja/

Ob.Sesja: Najdłuższe wakacje w życiu

Category: Szkoły wyższe
Utworzone: środa, 15, kwiecień 2015 12:40

Wiele osób kończących szkołę tak naprawdę nie ma na siebie pomysłu. Nie każdy maturzysta wie, jak wykorzystać długie wakacje. Zamiast wybierać kierunek studiów
w ciemno – może lepiej zdobyć dodatkowe zdolności i doświadczenie zawodowe,
a przy okazji odwiedzić wymarzone miejsca za niewielkie pieniądze? Rok wolny od nauki – po zdanej maturze, przed wybraniem studiów lub tuż po ich ukończeniu – to coraz bardziej popularny zwyczaj wśród młodych ludzi. Czy tzw. gap year ma szansę w polskich realiach?

Gap Year

Gap year dosłownie oznacza rok przerwy między etapami życia. Najbardziej popularny jest gap year w trakcie studiów, przed ich podjęciem, między licencjatem a magistrem albo zaraz po uzyskaniu dyplomu magistra. Czas ten nie jest przeznaczony na leniuchowanie przed komputerem lub telewizorem. Wręcz przeciwnie. Obecnie jest to przede wszystkim szansa na wyjazd życia, który będzie miał znaczący wpływ podczas przyszłego poszukiwania pracy. Jest to także okres, w którym poznajemy siebie, walczymy ze swoimi słabościami. Gap year wykorzystuje się do zdobycia nowego doświadczenia, nauki samodzielności czy realizacji marzeń o podróży życia. Idea rocznych przerw przywędrowała do nas z Wielkiej Brytanii. Europa Wschodnia oraz Stany Zjednoczone dopiero zaczynają wprowadzać tę ideę w życie.

Od czego zacząć? Przede wszystkim ten rok trzeba bardzo dokładnie zaplanować. Spędzenie go w domu jest po prostu stratą czasu, a chodzi przecież przede wszystkim o własny rozwój. Każde doświadczenie może w przyszłości zapunktować. Nie od dziś wiadomo, że zagraniczny wpis w CV może zdziałać cuda: zwiększyć szansę na bycie zauważonym, co przyczynia się do lepszego zatrudnienia, a za tym idą lepsze zarobki. Dla pracodawcy będzie to sygnał, że jesteś osobą otwartą na wyzwania, pełną zapału oraz niezależną. Ważne jest, by poszukać interesującej nas pracy, stażu czy innej formy aktywności, niekoniecznie nastawiając się głównie na korzyści finansowe.

Nie mniej ważna jest nauka nowych umiejętności. Język obcy w dzisiejszych czasach to podstawa. Zacznij od tego. Idź na dodatkowe zajęcia, kursy językowe, to z pewnością pomoże ci w osiągnięciu celu. Gap year to też poznawanie świata, ludzi i innych kultur, poprzez podróże po wielu krajach na różnych kontynentach. Dzięki nawiązywaniu nowych znajomości, odkrywaniu kultur i przebywaniu z ludźmi, odkrywamy także samego siebie.

Nie należy zapominać, by dobrze zastanowić się nad taką decyzją. To nie może być spontan. Przerwa to nie tylko podróże i wakacje. To także odkrywanie nowych aspektów życia i radzenie sobie z niedogodnościami (możliwość zachorowania, nocleg w mało komfortowych miejscach, brak bliskich). To jak wykorzystasz swój rok, zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Jeśli pomoc innym sprawia Ci przyjemność możesz zdecydować się na wolontariat w Afryce czy Azji w celu nauczania języka, pomocy dzieciom lub osobom starszym. Gdy twoją pasją jest sport, możesz spróbować kursów na instruktora nurkowania czy narciarstwa.

Program „Au Pair” skierowany jest głównie do dziewcząt. Łączy on w sobie opiekę nad dziećmi oraz naukę w zagranicznej szkole. Program pozwala na wyjazd praktycznie do każdego kraju na świecie, zaczynając od Stanów Zjednoczonych, kończąc na Australii. To również świetny sposób na poznanie nowych przyjaciół oraz nabycie samodzielności życiowej. Rok spędzony u rodziny goszczącej pozwoli poznać tamtejsze zwyczaje, a zabawa z dzieciakami da ci doświadczenie w przyszłości. Dodatkowo otrzymujesz cotygodniowe kieszonkowe.

W Polsce sama idea rocznej przerwy nie jest aż tak popularna jak na zachodzie Europy. Wielu Polaków nie stać na opłacenie kosztów kursów czy podróży. Dlatego przed wyjazdem warto pomyśleć o jakiejś pracy, która pomoże zebrać potrzebne środki. W Polsce gap year może stać się modne za sprawą młodych ludzi, którzy nie są z nikim ani z niczym związani i mogą swobodnie oderwać się od codziennego życia. A często czas spędzony na podróżach pozwala przemyśleć i uporządkować swoje myśli i znaleźć właściwą drogę zawodową.

Każda decyzja życiowa może mieć swoje pozytywne i negatywne konsekwencje. Nie inaczej jest w przypadku gap year. Pozytywy to, przede wszystkim, rozwój samego siebie, zdobycie doświadczenia, spełnienie marzeń, poznanie nowych ludzi i kultur. Do negatywów możemy zaliczyć: ponoszenie kosztów podróży lub tęsknotę za bliskimi. Rok przerwy wiąże się z tym, że możesz stracić kontakt z ważnymi dla ciebie ludźmi. Często po powrocie z podróży, zapał do nauki i powrót do szkoły może się zmniejszyć. Istnieje też ryzyko zachorowania (zwłaszcza w krajach egzotycznych) i kontuzji. Jednak warto przemyśleć taką opcję, kto wie, może to być jedna z lepszych decyzji twojego życia. W Internecie można znaleźć wiele stron, związanych z gap year. Jeżeli jesteście zainteresowani, to szukajcie.

Piotr Pelczar

student kierunku NOWE MEDIA

Tekst pochodzi z numeru 1(25)/2015 Magazynu Studenckiego „Ob.Sesja” wydawanego w PWSZ Sanok. Magazyn w wersji elektronicznej:

http://www.pwsz-sanok.edu.pl/zycie-studenckie/obsesja/

Ob.Sesja: Jak się obronić przed crackerami?

Category: Szkoły wyższe
Utworzone: środa, 15, kwiecień 2015 12:39

Mylenie hakera z crackerem jest nagminne. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że ten pierwszy zdobywa wiedzę, a ten drugi włamuje się, pokonując lub omijając wszelkie zabezpieczenia.

Jak sie bronic przed crackerami

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez użytkowników jest nieaktualizowanie oprogramowania, a w szczególności systemu operacyjnego. Pojawia się obawa, że po aktualizacji coś się popsuje, „bo u kolegi tak się stało”. Jest to słuszna obawa, gdyż twórcom każdego systemu operacyjnego zdarzały się takie wpadki, ale nie należy popadać w przesadę. Aktualizacje systemowe nie tylko poprawiają błędy działania systemu operacyjnego, ale przede wszystkim „łatają dziury” w systemie, które powstały w wyniku tworzenia samego systemu operacyjnego. Tak samo z programami użytkowymi. Aktualizacje do tych programów to nie tylko nowe funkcjonalności, ale również dodatkowe zabezpieczenia. Ile razy widziałeś komunikat, że przeglądarka zablokowała jakąś wtyczkę, gdyż ta jest „za stara”?

Kolejną ważną rzeczą jest pamiętanie o programie antywirusowym i również jego aktualizacji. Często korzystając z sieci, ściągamy przeróżne programy, które mają nam w czymś pomóc. Program antywirusowy jest pierwszą linią obrony przed uruchomieniem złośliwego oprogramowania. Dlaczego mowa akurat o złośliwym oprogramowaniu? Jednym z normalnych zachowań ludzi w Internecie jest ściąganie programów nie ze strony producenta, tylko z pierwszej, która się pojawi (pierwszy wynik w Google). Crackerzy, wykorzystując ludzką naiwność i ich pogoń „bo chcę mieć to już”, często tworzą strony z popularnym oprogramowaniem. Klik, plik już jest na dysku. Uruchamiamy, pokazuje się okienko, w którym mamy informację, że jakiś program zostanie pobrany i zainstalowany. Nie wiemy, co instaluje się dodatkowo. Warto pamiętać, że najnowsza baza wirusów w programie antywirusowym jest nas w stanie obronić przed tego typu atakiem. Złośliwy program może pozwolić crackerowi przejąć nasz komputer i wykorzystać go do przesyłania niechcianych treści czy ataków na inne komputery. Chyba nikt z nas nie chciałby być zbudzony przez policję? Niestety, nawet najlepszy program antywirusowy nie jest nam w stanie zapewnić ochrony w 100%. Bardzo często są wykorzystywane tak zwane luki 0-day. Są to błędy znalezione w oprogramowaniu, które nie zostały jeszcze załatane.        

Należy też pamiętać, aby rozważnie korzystać z poczty internetowej. To, że ktoś przysłał nam fakturę do opłacenia (wraz z ponagleniem), nie oznacza, że o czymś zapomnieliśmy. Tego typu atak jest bardzo często wykorzystywany w sieci. Załącznik wygląda normalnie: "faktura.pdf.zip". Po ściągnięciu na komputer i rozpakowaniu, okazuje się, że czytnik plików pdf nie chce otworzyć tego pliku. Dzieje się to z prostego powodu, gdyż często nazwa takiego pliku po rozpakowaniu to "faktura.pdf     .exe". Spacji nie zobaczymy, gdyż nazwa jest za długa. Jest to dla nas "faktura.pdf" a faktycznie jest to wirus, który uruchamiamy na własne życzenie. Dlatego jeżeli otrzymujemy od kogoś dziwny załącznik i już mamy podejrzenia, to lepiej usunąć taki e-mail. Jeżeli jednak nie jesteśmy do końca pewni, czy może faktycznie jakaś płatność nam umknęła, to wtedy warto odpisać na tego e-maila z zapytaniem „z tego co pamiętam, to faktura była opłacona”. Maile z takimi załącznikami często są wysyłane z nieistniejących kont. Jeżeli nie dostaniemy żadnej odpowiedzi, to mamy dużą pewność, że ktoś chciał wykorzystać naszą naiwność, na czym głównie korzystają internetowi przestępcy.

Oczywiście zdarza się, że sami na własne życzenie „instalujemy” wirusy. Bo czym jak nie wirusem jest nielegalne oprogramowanie ściągnięte z różnych ciemnych zakamarków Internetu. Cracki i keygeny to bardzo często oprogramowanie, które nie zawsze działa tak jak chcemy, ale za to często działa tak, jak chciał tego jego twórca. Czyni on z naszego komputera swoje narzędzie. Jeżeli mamy do wykonania kilka prostych zadań, warto ściągnąć ze strony producenta legalną wersję trial. Bardzo często są to pełnowartościowe wersje, które działają przez 30 dni.

Powyższe przykłady i sposoby obrony dotyczą komputera, z którego korzystamy w jednym miejscu, np.: w domu. A co z lotniskami, kawiarenkami? Tam też często jesteśmy narażeni na ataki. Taki atak nie musi być inicjowany przez kogoś, kto jest fizycznie podłączony do tej samej sieci bezprzewodowej, co my. Często komputery zarażone wirusami, są atakowane przez tzw. zombie. W takim przypadku warto posiadać firewall, który jest przez wielu producentów udostępny za darmo. Firewall blokuje wszelkie dziwne połączenia przychodzące do nas z zewnątrz, które wykorzystują luki w nieaktualizowanych programach. Jeżeli nie mamy pewności (a takiej nie należy mieć), co do bezpieczeństwa naszego komputera, to firewall potrafi zablokować błędne informacje wysyłane do nas. Gdyby nie było firewalla, to komputer stałby się dostępny dla hakera pracującego czasami tysiące kilometrów od nas.

Metod, jak się zabezpieczyć, jest o wiele więcej. Wymagają one już większej wiedzy na temat działania komputerów czy sieci. Najważniejsze punkty to zawsze aktualne oprogramowanie, posiadanie programu antywirusowego oraz firewall w podróży. Oczywiście nawet taki komplet nie zapewni nam 100% bezpieczeństwa, gdyż cała forteca jest tak mocna, jak jego najsłabsze ogniwo – a w tym przypadku użytkownik.

Nina Przybylska

studentka kierunku NOWE MEDIA

Tekst pochodzi z numeru 1(25)/2015 Magazynu Studenckiego „Ob.Sesja” wydawanego w PWSZ Sanok. Magazyn w wersji elektronicznej:

http://www.pwsz-sanok.edu.pl/zycie-studenckie/obsesja/

Ob.Sesja: W świecie slasherów

Category: Szkoły wyższe
Utworzone: środa, 15, kwiecień 2015 12:36

Kino grozy jest bardzo popularne, szczególnie wśród młodych ludzi, lubiących dreszcz emocji. Krwawe sceny, ukrywający się za maską morderca, młoda dziewica unicestwiająca zło. Schemat znany – jednak nie z nazwy. Tą posługują się tylko nieliczni.

W swiecie slasherow

Niebezpieczny psychopata

Moda na slashery zrodziła się w Stanach Zjednoczonych. Jak wiadomo, to właśnie tam kinowy biznes rozkręca się najlepiej. W latach osiemdziesiątych pojawiła się masa filmów, które były do siebie kompozycyjnie i tematycznie bardzo podobne. Zaliczane do horrorów, miały wiele cech wspólnych, które odróżniały je od innych filmów tego gatunku.

Prekursorem jest niewątpliwie Alfred Hitchcock. Koneserzy znają doskonale jego filmy, które do dzisiaj są chętnie oglądane – „Ptaki” czy „M jak morderstwo”. Jednak to właśnie „Psychoza” podbiła serca fanów kina grozy. Akcja filmu rozgrywa się w miejscu odizolowanym od społeczeństwa. Jedna z bohaterek przyjeżdża do małego motelu, w którym prawie nikt nie nocuje. Interes prowadzi młody i przystojny Norman. Mieszka wraz z matką w oddzielnym domu. Wydaje się być miły i kulturalny. Widzi, że bohaterka boryka się z jakimś wewnętrznym problemem, nękana wyrzutami sumienia. Chciałby poznać jej tajemnicę, więc zaprasza dziewczynę na kolację. Jest nią zainteresowany, jednak… on też coś ukrywa. Gdy przychodzi do pokoju swojej nowo poznanej znajomej, odkrywa, że została zamordowana. Nie ma wątpliwości co do tego, kto jest sprawcą, jednak postanawia zatuszować wszystkie ślady morderstwa. Po kilku dniach odwiedza go rodzina zaginionej. Również policja zaczyna interesować się małym motelem, co zaczyna powoli denerwować zabójcę. Akcja filmu przybiera niespodziewany obrót.

Przez dziurkę od klucza

Kolejnym filmem, który również można uznać za jeden z pierwszych slasherów, jest „Podglądacz” w reżyserii Michaela Powella. Mark, młody fotograf, zwraca uwagę młodych kobiet. Do pensjonatu, w którym mieszka, wprowadza się piękna i przebojowa dziewczyna, której zaczyna się podobać tajemniczy sąsiad. Nasz tytułowy podglądacz wygląda na chłopaka z dobrego domu. Jest ceniony przez wielu znamienitych ludzi, ponieważ jego ojciec dokonał wielkiego odkrycia w dziedzinie psychologii. Jednak nikt nie wie, że w dzieciństwie młody Mark był jego królikiem doświadczalnym. Przez badania ojca staje się osobą zamkniętą w sobie, o dziwnych zboczeniach i ze „skłonnością” do zabijania młodych i pięknych kobiet. Jedyną osobą, której chciałby zdradzić swoje wszystkie tajemnice i sekrety, jest jego sąsiadka. Bohater musi wybrać między chęcią mordu a uczuciem do pięknej dziewczyny.

Innymi filmami, które przyczyniły się w dużej mierze do zdefiniowania nowo powstałego wariantu, są: „Czarne święta” (1974) Boba Clarka, „Krwawy obóz” (1971) Maria Bavy, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” (1974) Tobea Hoopera, a zwłaszcza „Halloween” (1978) Johna Carpentera. Slashery zdobyły tak dużą popularność, że dzięki nim pojawiła się moda na tzw. kontynuacje i przeróbki (z ang. remake) i do tej pory tego typu zabiegi są stosowane także w innych gatunkach filmowych.


Final Girl kontra Boogeyman Killer

Czym tak naprawdę są slashery? Filmy zaliczane do tego podgatunku mają podobny schemat. Bohaterowie tworzą grupę blisko związanych z sobą osób (rodzina, grupa przyjaciół, znajomi). Miejsce akcji to zazwyczaj jakiś campus czy obóz letni, ale w wielu slasherach zasada ta nie jest tak pilnie przestrzegana. Najczęściej bohaterowie to młodzi ludzie (zazwyczaj nastolatkowie), pozbawieni kręgosłupa moralnego. Jest to stereotypowa amerykańska młodzież, która pije alkohol, pali papierosy, wozi się drogimi samochodami i wzbudza podziw wśród innych rówieśników.

Wśród nich jest jedna dziewczyna, która stoi w opozycji do innych. Jest dobrze wychowana, nie zażywa narkotyków, nie uprawia wolnej miłości, jest dziewicą. Przykład wzorowej córki jak z telewizyjnych reklam, w której rodzina codziennie wstaje o 5 rano, je wspólne śniadanie popijając sok pomarańczowy lub mleko. Nasza bohaterka to „Final Girl”, bo to w końcu ona pokonuje psychopatycznego mordercę – „Boogeyman Killera”.

Postać zabójcy jest bardzo interesująca. Emanuje odrażającą brzydotą, która spowodowana jest chorobą, deformacją ciała (głównie twarzy) czy wypadkiem. Aby ukryć swoje wady, nosi maskę. Najpopularniejszymi przykładami tego typu bohatera jest Michael Myers („Halloween”), Jason Voorhees („Piątek trzynastego”), Freddy Krueger („Koszmar z ulicy Wiązów”) oraz Leatherface („Teksańska masakra piłą mechaniczną”). Ta reguła również nie zawsze jest przestrzegana. W cyklu „Krzyk” bohater nosi maskę, aby uniknąć zdemaskowania. Lubi, gdy jego przyszłe ofiary czują strach i zagrożenie. Przygląda się temu, bo sam jest uczestnikiem wydarzeń.


Raz, dwa, Freddy już cię ma

Morderca zabija głównie z zemsty, jak w przypadku Freddy'ego Kruegera, który został zamordowany przez rodziców molestowanych przez niego dzieci. Umarł w płomieniach. Po kilku latach powraca z zaświatów. Pojawia się we śnie, karmiąc się strachem swoich ofiar. Charakterystyczne dla tego bohatera są: czerwono-czarny sweter w paski, spalona twarz oraz metalowe szpony, którymi zabija nastolatków. „Koszmar z ulicy Wiązów” to bardzo krwawy film, co jest typowe dla slasherów.

Czym zabijają inni mordercy? Przyrządów do wyboru, do koloru: siekiery, maczety, sierpy, piły mechaniczne, tasaki. Zasada jest jedna: im krwawsze, tym lepsze. Czarny charakter zabija głównie z zemsty. W jego przeszłości wydarzyło się coś złego. Tak naprawdę morderca jest rozgoryczony, nie potrafi się wyładować. Jedyną rzeczą, dla której żyje, jest zemsta. „Final Girl” ma być tą, która zapłaci za wszystkie krzywdy. Najczęściej jest spokrewniona z osobami, które go skrzywdziły.

Słaba płeć, a jednak silna

Slasherowy boom nastąpił w latach osiemdziesiątych, kiedy filmy grozy stały się bardzo modne. Krwawe, ociekające przemocą, cieszyły się największym zainteresowaniem szczególnie wśród młodzieży. Organizowane przy tym imprezy, takie jak noc kina grozy czy kino w plenerze, jeszcze napędzały niosący duży dreszczyk emocji biznes. Chłopcy zapraszali młode dziewczyny na seanse i obiecywali trzymać je za rękę, gdy będą bardzo się bały.

Męski grono slashery ogląda częściej niż kobiety. Dlaczego? W żadnym z nich mężczyzna nie może się szczycić tym, że pokonał mordercę i jest bohaterem. W tych filmach to właśnie dziewczyna jest górą. Być może dla mężczyzn jest to bardzo pociągające…

Karolina Łuczka

studentka specjalności REKLAMA I PR

Tekst pochodzi z numeru 1(25)/2015 Magazynu Studenckiego „Ob.Sesja” wydawanego w PWSZ Sanok. Magazyn w wersji elektronicznej:

http://www.pwsz-sanok.edu.pl/zycie-studenckie/obsesja/

Pogoda Besko z serwisu

Promowane firmy

 

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

O Gminie Besko

beskoGmina Besko –  leży w południowo-wschodniej Polsce, na pograniczu Beskidu Niskiego i Dołów Jasielsko-Sanockich, pomiędzy Krosnem a Sanokiem, na wysokości.... więcej

punktMapa Beska
punktMiejscowości
punktUrząd Gminy
punktHistoria Gminy
punktPolicja
punktUrząd pocztowy
punktOśrodki Zdrowia

punktSzkoły
punktPrzedszkola
punktKościoły
punkt Stowarzyszenia
punktOSP w gminie
punktGaleria
punktNoclegi

Informator

ikonka_5Zbiór przydatnych informacji, które pomogą w życiu codziennym.

Przydatne informacje:

punktUrzędy                   
punktBanki
punktBankomaty
punktTaxi
punktW kinie
punktDyskoteki
punktApteki
punktRozkład jazdy

punktRestauracje
punktSklepy spożywcze
punktPizza na telefon
punkt Jedzenie na telefon
punktKwiaciarnie
punktNoclegi
punktFirmy
punktOgłoszenia

Miejscowości

beskoMiejscowości Gminy Besko i przydatne informacje:

punktBesko      


punktMymoń

Komunikacja

ikonka_7Gmina Besko –  leży w południowo-wschodniej Polsce, na pograniczu Beskidu Niskiego i Dołów Jasielsko-Sanockich, pomiędzy Krosnem a Sanokiem, na wysokości.... więcej

punktBesko

punktPrywatni

Ciekawe miejsca

ikonka_6Gmina Besko –  leży w południowo-wschodniej Polsce, na pograniczu Beskidu Niskiego i Dołów Jasielsko-Sanockich, pomiędzy Krosnem a Sanokiem, na wysokości.... więcej

punktCiekawe miejsca
punktWarto zobaczyć

punktZabytki Gminy Besko
punktKapliczki

Ostatnie komentarze